chłopak mnie rzucił dla innej

Szpieg, który mnie rzucił – Życie zwykłej dziewczyny zmienia się w śmiertelnie niebezpieczną jazdę po bandzie, gdy okazuje się, że jej były chłopak jest superszpiegiem. Audrey jest uroczą, ale raczej zwyczajną dziewczyną. Nie w głowie jej szalone przygody, ryzykowne postępki, spontaniczne porywy. Jejv największą Nagrodą za to jest uśmiech odbierający jego twarzy całą arogancję, dzięki czemu chłopak okazuje się bardzo przystojny. Zdecydowanie powinien zainstalować go sobie na stałe. Tyle że zanim pomyślę to do końca, uśmiech znika. – Zbliżają się urodziny mojej babci i muszę wybrać dla niej jakąś lalkę. – Nie da się wybrać Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Chłopak mnie rzucił. Jak mam rozumiec zachowanie jego naj przyjaciela? Iga zoperowała swój lekko garbaty nos, bo jej chłopak śmiał się, że wygląda jak czarownica. Inna dziewczyna swój nos porównywała do trąby słonia, a korygująca operacja stała się jej obsesją. Coraz więcej osób decyduje się na korektę urody, jednak dla wyjątkowo wrażliwych chirurgia plastyczna przynosi traumatyczne skutki. Problemy Miłosne. Gotha229. zapytał (a) 15.07.2010 o 15:23. Chłopak mnie rzucił. Co zrobić ? j.w. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%. Site De Rencontre Pour Senior En Suisse. Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 16:56 Miałam podobnie ... po prostu udawaj że już go nie kochasz i jak jest taka możliwość to poproś swoją przyjaciółkę żeby mu ,,przypadkiem,, powiedziała że kochasz jego największego wroga i troszeczkę jego ( twojego byłego chłopaka ) po jakimś tygodniu powinien wrócić ... Powodzenia i jeszcze jedno UŚMIECHNIJ się i nie płacz bo chłopaki nie lubią smutnych dziewczyn ! Trzymam kciuki :) blocked odpowiedział(a) o 16:52 o jejku straszne chlopak cie rzucil skocz z mostu! żal cie w zyciu jeszcze wiele razy cie chlopak rzuci [CENZURA] jestes faceci to swinie tego nie zmienisz greyrose odpowiedział(a) o 16:53 A mnie wczoraj , przez moja niesmaiłosc chyba ... nie umiał ze man rozmawiac a ja z nim ale zalezało nam i tak jakso sie stało ;c tez plakałam ale krotko nie umiem w szkole tak , ale i tak miałam załamke , pocieszałam sie kosztem innych ... To pomogło , sie tak przytulic do kogos , ale nie przypominaj sobie chwil z nim , ani niczego z tym zwiazanego , bo mozesz nagle wybuchac płaczem ... niestety ;c może z nim pogadasz dlaczego to zrobił. powinien ci powiedzieć. nie obraź się ale może miał inną Liza1477 odpowiedział(a) o 16:56 Opanuj się dziewczyno.!To kolejny etap twojego jeszcze wiele okazji.!Nie ma co płakać za facetem.!Uznaj że to debil i nie wie co stracił.!Zobaczysz później będzie cię błagać abyś do niego wróciła.!Ale ty nie możesz ulec.!Nie daj mu żadnych szans i go spław.!Nie myśl o nim jak o miłości swojego życia.!Spotkasz jeszcze wielu chłopaków.!Więc nie przejmój się nim i żyj dalej.!To tylko kolejny krok do prawdziwej miłości.!A nie jakiegoś chłopaka co nie wie co traci.!Więc się uspokój i nie przeżywaj tego.!Bo życie trwa dalej i nie będzie już tak samo.!Będzie tylko o wiele wiele wiele lepiej.!Więc za nim nie tęskinj i zapomnij o nim.!I to co was łaczyło bo to przeszłość.!Teraz musisz żyć teraźniejszością.!I zapomnij o nim.!Znajdź sobie jakiś lepszy obiekt.!Na którym będziesz mogła polegać.! OOO... dziewczyna ! ależ ty biedna no zarąbiście ;3 rozśmiszyłaś mnie phh. słyszysz się i co będziesz dalej płakać śmieszna jesteś trzeba być twardym a tamten niech się kopnie w dupe i nie użyje już brzydkich słów ale jakiś gnuj...porąbany Oj ty biedna.. szkoda mi ciebie... Pieprzyć to i znaleźć innego. Ja jestem facetem i terz mnie dziewczyna rzuciła. Znalazłem inną i po sprawie... zabkaa odpowiedział(a) o 16:52 Młoda jeszcze jesteś , jeszcze kogoś znajdziesz :)"przecież tak toczy się los milionów par" xdd masz 14 mam 18 i uwierz kiedyś będziesz miała gorsze do góry, jestes młoda, nie ma sensu tym wieku nie ma wielkich miłości, będziesz się z tego śmiać. rozstania zawsze sa trudne ale nie marw sie... napewno sobie kogos znajdziesz. jeszcze tyle lat przed toba. nie zalamuj sie... wszystko się ułoży ze mną wczoraj zerwała dziewczyna znajdziesz nowego bo ja już mam nową Uważasz, że ktoś się myli? lub fot. Adobe Stock, New Africa Czy bylibyśmy teraz razem…? Nie wiem. Dużo na to wskazywało, a wiele ciągle jeszcze świadczy za nami. Przede wszystkim to, że jesteśmy sobą zafascynowani. Niestety, rodzące się uczucie poturbowały ludzka głupota i złośliwość. No i kompleksy, z których tak trudno Markowi się wyzwolić. Bo Marek jest niepełnosprawny. Nie urodził się taki. Kiedy był mały, miał wypadek i doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Został sparaliżowany od pasa w dół i w ten oto sposób los skazał go na wózek. Tyle o jego niepełnosprawności wiedziałam, bo on sam za wiele nie chciał mówić. Nigdy nie pogodził się z tym, co go spotkało, i dlatego unikał tematu z właściwą sobie konsekwencją. Poznaliśmy się na kursie języka angielskiego. Marek zapisał się na niego, bo chciał „zwiększyć swoje szanse na porządne zatrudnienie po szkole”, a ja poszłam na dodatkowe lekcje, bo naciskali na to rodzice. Traf chciał, że usiedliśmy w ławce koło siebie i ciągle go o coś pytałam. Ciągle zawracałam mu głowę. – Czy państwo flirtujecie przynajmniej po angielsku? – zapytał któregoś dnia nauczyciel rozgoryczony naszą niesubordynacją. – Nie, proszę pana, tradycyjnie, po naszemu… – odparłam szeroko uśmiechnięta, a Marek cały poczerwieniał. – Proszę się skoncentrować… – Dobrze. – …skoncentrować na lekcji. Nie na sobie nawzajem! – dorzucił jeszcze lektor, a Marek zrobił się niemal purpurowy. Pamiętam, że już wtedy zdałam sobie sprawę, że ten chłopak ma problemy z akceptacją samego siebie. Zgarbił się, włożył nos w książkę i do końca zajęć już nawet na mnie nie spojrzał. A gdy lekcje się skończyły, natychmiast uciekł do domu. Wyjechał na wózku z sali i zniknął, zanim zdążyłam się spakować. Było nam razem naprawdę dobrze, także w łóżku Przyznam, że już wtedy byłam nim zafascynowana. Nie tylko jego charakterem, ale i urodą. Miał długą, pociągłą twarz, regularne, pełne usta i lekki zarost. A do tego muskularne ręce i tors. Dużo ćwiczył, żeby jak najlepiej radzić sobie na wózku. W tych ćwiczeniach był bardzo konsekwentny i zdeterminowany – zresztą jak we wszystkim, co robił. Bardzo mi tym imponował. – Ile razy w tygodniu pakujesz? – zapytałam go kiedyś zalotnie; wiedziałam, że się speszy, a bardzo lubiłam wytrącać go z równowagi. – Codziennie. – Naprawdę? Musisz mieć bicepsy ze stali… – udawałam głupią, ale tak z przymrużeniem oka; to było zabawne i często przewracało chłopakom w głowach. – Nie wiem… Chyba nie… W ogóle uważam, że to nietrafiona przenośnia. To porównanie mięśnia do stopu żelaza z węglem… – filozofował Marek. – Daj, dotknę. Zobaczymy, czy to rzeczywiście ten stop, czy tylko się tak napinasz… – Gosia! – odsunął rękę speszony. – Nie wstydź się! Chodź ze mną na randkę! – wypaliłam wtedy bez wahania. – Gośka, proszę… Przestań się wygłupiać. Za każdym razem, gdy proponowałam, żebyśmy spotkali się poza zajęciami, Marek patrzył na mnie jak na szaloną. Zgodził się dopiero po dwóch miesiącach namawiania. A gdy już poszliśmy na kolację, rozglądał się dookoła, jakby sprawdzał, kto nam się przygląda albo z nas drwi po kryjomu. Do tego ciągle spoglądał na zegarek, jakby się spieszył do domu. W końcu nie wytrzymałam i zapytałam wprost. – Co jest grane? – A o co chodzi? – udawał głupiego. – Rozglądasz się wokół, jakbyś się bał, że dojdzie tu za moment do ataku terrorystycznego… No i wgapiasz się w ten zegarek. Spieszysz się do innej? – Nie, Gosia, co ty mówisz! – wyraźnie się ożywił. – Nie wiem, dlaczego… Taki tik. Przepraszam cię. Nigdy bym cię na inną nie zamienił! – wyrwało mu się i znów poczerwieniał. – Nie chciałem, żeby to tak zabrzmiało, jakbyś była moja! Nie mam do ciebie żadnych praw… Przecież to nasze pierwsze spotkanie. Pewnie nawet nie randka… Rozumiesz…? Roześmiałam się i złapałam go za rękę Miałam ochotę wstać i go pocałować, ale bałam się, że wtedy już całkiem wpadnie w panikę i zwieje bez pożegnania. Zrobiłam to więc dopiero pod blokiem, gdy mnie odprowadził. Siadłam mu na kolana i tak się nasza przygoda zaczęła. Przygoda, która powinna mieć dobry finał… Powinna, bo przez cały czas czułam, że w końcu dobrze trafiłam. Zawsze marzyłam o takim facecie. Jestem dość postrzelona, a pociągają mnie mężczyźni rozsądni, rozważni i stonowani. Marek taki właśnie jest. To, że nie chodzi, nie ma dla mnie większego znaczenia. Zwłaszcza gdy po naszym pierwszym razie okazało się, że nie ustępuje zdrowym facetom pod żadnym względem. Ba! W tych kwestiach nawet przewyższał ich pomysłowością i zaangażowaniem. To był dobry związek, który jednak przerwało naprawdę przykre wydarzenie. Byliśmy ze sobą ponad pół roku i wszystko świetnie się układało. Marek nie zamykał się już w sobie, coraz coraz rzadziej słyszałam od niego, że na mnie nie zasługuje, że powinnam sobie znaleźć kogoś lepszego, zdrowego… Nauczyłam się go też w trudniejszych chwilach rozweselać. Przekonywać różnorakimi gestami, że jest tym jedynym. Szło więc wspaniale, aż do tego feralnego wieczora… Wracaliśmy wtedy z miasta. Byliśmy na kolacji ze znajomymi, a że oboje mieszkamy niedaleko rynku, postanowiliśmy się przejść. A właściwie „przejechać”, jak to żartował sobie czasem Marek. Musiał być w bardzo dobrym nastroju, żeby użyć tego określenia. Tym razem w takim był, bo powtórzył je dwa razy. Mielibyśmy więc za sobą bardzo udany dzień, gdyby nie te cholerne gnoje! Zauważyłam ich już z daleka. A właściwie to usłyszałam. Darli się, śpiewali jakieś idiotyczne, kibicowskie piosenki, a jeden z nich rzucił pustą puszkę po piwie. Spięłam się cała w środku i modliłam, żeby dali nam spokój, żeby przeszli obok. Niestety, nie mieli zamiaru. – Ej, lasia! – zawołał jeden. – Zostaw tego ziomka na ruchomym krzesełku! Nam, normalnym facetom, przynajmniej kuśka dyga! Śmiali się, ale ja postanowiłam ich ignorować. Przejść, przemilczeć, nie zauważać. Miałam nadzieję, że Marek też tak zrobi. Niestety, te same kompleksy, które czasem wpędzały go w kompletnego doła, w takich sytuacjach jedynie nakręcały do działania! – Zamknij ryj, bezmózgi kretynie! – krzyknął Marek, a ja zdążyłam tylko spojrzeć na niego. – Coś ty powiedział, pokrako?! – wściekł się tamten i ruszył na niego. – Powtórz to! – Co powtórzyć? Czego nie zrozumiałeś, imbecylu?! – Marek… – jęknęłam, a tamten już zacisnął pięści i zamierzył się na mojego chłopaka. Marek uchylił się od ciosu w ostatnim momencie, a rozwścieczony gnojek stracił równowagę i wpadł na niego z impetem. Przewrócił wózek i obaj potoczyli się po ziemi. Wtedy mój chłopak chwycił kibola swoimi potężnymi łapskami i zaczął go dusić, aż oczy wylazły mu z orbit. Na pomoc koledze przyszedł drugi z napastników. Kopnął leżącego Marka najpierw w żebra, a potem w głowę. Wcisnął mi w rękę banknot i kazał jechać do domu Gdy trysnęła krew, zaczęłam krzyczeć, wołać o pomoc. Próbowałam odciągnąć tego kopiącego, ale on mnie odepchnął i też upadłam na ziemię. Na szczęście wtedy zbiegli się ludzie i przegonili tych cwaniaczków. Pomogli wstać mnie, a dwóch rosłych facetów wsadziło Marka na wózek. Pamiętam, że jak już siedział, wyrwał im się z rąk. Warknął, że nie było potrzeby, że sam sobie radził. Krew zalewała mu twarz, a on układał nogi na wózku i mamrotał coś pod rozbitym nosem. Przyklęknęłam przy nim i wyciągnęłam chusteczkę, żeby obetrzeć mu twarz z krwi. Wtedy i mnie się oberwało. – Zostaw… Zostaw, do cholery! – krzyknął, gdy nie posłuchałam za pierwszym razem. Wyglądał strasznie. Był cały umazany krwią, a twarz wykrzywiał mu grymas wściekłości i rozgoryczenia. – Gdzie te palanty? Gdzie są? – pokrzykiwał, rozglądając się na boki. – Marek, daj spokój, trzeba jechać do szpitala. Nie rozglądaj się za nimi, do cholery! Miałeś szczęście, że cię nie zabili… – Szczęście? Szczęście?! Ty to nazywasz szczęściem, do cholery?! To? To?! – zaczął walić się zakrwawionymi dłońmi po nieruchomych, wiotkich nogach; coraz mocniej i mocniej jak w jakimś napadzie szału. – To jest, według ciebie, szczęście? To?! Te dwa pieprzone kulasy?! Ten pieprzony wypadek?! To, że nie jestem nawet w stanie obronić cię przed byle kretynami?! Krzyczał, a ja stałam i nie wiedziałam, co zrobić. Chciałam go przytulić, uspokoić, ale się nie dało. Marek miał w oczach łzy. Kiedy popłynęły mu po policzkach, zawstydził się jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej też wkurzył. Przeklinając pod nosem, wyszarpnął z kieszeni pięćdziesiąt złotych, wcisnął mi w rękę i warknął, żebym zamówiła sobie taksówkę. A sam ruszył przed siebie. – Marek… – zrobiłam krok za nim. – Nie idź za mną! Nie idź, do cholery! Daj mi spokój, dziewczyno… Błagam cię, daj mi spokój! – jęknął i pojechał. Zrezygnowana wróciłam do domu. Zadzwoniłam do niego jeszcze tego samego wieczora. Zatelefonowałam raz i drugi, ale Marek nie odpowiadał. Napisałam więc SMS-a, że się martwię, i żeby dał mi znać, czy wszystko z nim w porządku. Odpisał, że tak, że jest OK. Tylko tyle… Myślałam, że to przejściowe. Że Marek chciał się jedynie ukryć na trochę przed światem i przełknąć gorycz tego okropnego wydarzenia. Przez kilka dni pisałam do niego SMS-y i dzwoniłam, ale on nie odpowiadał. Czasem tylko odpisywał, żebym dała mu spokój, że nie ma ochoty na rozmowę. Przez tydzień tak się przepychaliśmy, aż w końcu to Marek zadzwonił, żeby ze mną zerwać. Nie chciałam mu na to pozwolić. Postara się wyjść naprzeciw moim oczekiwaniom… – Ja mam dość, Gośka! Rozumiesz? Mam wszystkiego serdecznie dość! Czy możesz wreszcie przyjąć do wiadomości, że ja się męczę każdego dnia z myślą, że tak wielu rzeczy nie mogę? Że tyle mi brakuje…? Że nie mogę ci dać wszystkiego? – Ale czego? Co ty mówisz?! – Poczucia bezpieczeństwa, wygody, szczęścia… Gosiu, błagam, znajdź sobie kogoś, kto będzie potrafił cię obronić przed byle palantami. A nie pokrakę, która potrafi się tylko czołgać między nimi… – przełykał gorycz z każdym słowem. – Nie czołgałeś się. Byłeś bardzo dzielny, kochanie… – przekonywałam, powstrzymując płacz; wprost pękało mi serce. – Nie kpij, dobrze? Rany, kobieto, nie kpij! Daj mi zachować trochę godności! Znajdź sobie kogoś fajnego. Rozłączył się i już więcej nie odbierał połączeń. Ale ja nie dałam tak łatwo za wygraną. Poszłam do Marka do domu. Otworzyła jego mama i powiedziała, że on nie chce ze mną rozmawiać. Wiedziała, o co chodzi, bo uśmiechnęła się do mnie smutno. – Wiesz, jaki on potrafi być uparty. Próbowałam go przekonać, ale to tylko pogorszyło sprawę – przyznała cicho. Miała rację, o tym zapomniałam. O tym, że Marek zaimponował mi właśnie swoją konsekwencją. Odpuściłam więc. Ileż miałam go prosić? Ile czasu miałam błagać? Dałam mu spokój, choć czułam, że to wszystko jest bez sensu. Że rozbijamy się o jakieś wyimaginowane problemy. O jego kompleksy, niezaleczone rany. Dla mnie to wszystko był absurd, ale rozumiem też, że osobie zdrowej trudno jest wyobrazić sobie uczucia człowieka dotkniętego niepełnosprawnością. Zwłaszcza mężczyzny, który przecież „musi” być samcem alfa. Któremu cały świat wmawia, że powinien być kowbojem, macho… No i tak wygląda nasza dotychczasowa historia. Czy to koniec? No właśnie chyba nie i dlatego ją opowiadam. Bo jest promyczek nadziei… Od tamtych przykrych chwil minęły trzy miesiące i znów coś się dzieje! Marek kilka dni temu odpowiedział na mojego maila! Organizuję przyjęcie urodzinowe i zaprosiłam go do siebie w krótkich słowach. Najmniej zobowiązująco jak to możliwe. Ku mojemu zdziwieniu odpisał, że chętnie przyjdzie, że mogę się go spodziewać. Zapytał też, co mi kupić w prezencie. Odpisałam, że bardzo ucieszyłabym się z wiadomości, że nie ma dziewczyny. „Bo ja nie miałam nikogo od naszego rozstania…” – dopisałam. Wiem, wiem, jestem postrzelona i mogłam go tym wystraszyć! Ale on chyba nie wpadł w panikę, bo odpowiedział bardzo oficjalnie, ale i obiecująco: „Postaram się wyjść naprzeciw twoim oczekiwaniom”. Dobrze go znam i wiem, że w ten sposób ze mną flirtuje. Że to jest jego wstęp do podrywu! Zrobię więc wszystko, żeby przekonać Marka do spojrzenia na nasz związek z mojego punktu widzenia. A jak się nie da przekonać argumentami logicznymi, to znów mu siądę na kolana. A co! O miłość trzeba walczyć! Czytaj także:„Mój mąż wyprowadził się do kochanki, jak byłam w pracy i więcej się do mnie nie odezwał. W życiu nie czułam się gorzej”„Przespałam się z mężem siostry, kiedy wyjechała w delegację. Od tego czasu jej unikam, bo nie mogę jej spojrzeć w oczy”„Zaszłam w ciążę z byłym mężem. On nie może się dowiedzieć, bo to zniszczy mu życie. Wyjechałam na drugi koniec Polski” Zostawił Cię chłopak. Twój świat się zawalił i nie wiesz co robić. Czujesz żal, pustkę, złość i smutek. Masz ochotę ukryć się przed całym światem, a na facetów nie możesz patrzeć, bo masz ich serdecznie dość. Brzmi znajomo? Mam dla Ciebie pewną propozycję. Spróbujmy razem spojrzeć na to, co się stało z innej, nieco szerszej perspektywy. Odłóżmy na bok wszystkie rady, które możesz usłyszeć, gdy zadasz pytanie: Co mam zrobić, gdy zostawił mnie chłopak? Proponuję wgłębić się w stwierdzenie ’zostawił mnie’. Zastanów się przez chwilę, kiedy możemy powiedzieć o czymś, że to zostawiamy? Tylko wtedy, gdy to posiadamy. Zapomniałaś torebki z domu i mówisz: zostawiłam w domu torebkę. Zapomniałaś u kogoś kluczy z mieszkania i piszesz smsa: hej, zostawiłam u Ciebie klucze. Z rzeczami materialnymi ma to sens. A jak jest z rzeczami niematerialnymi? Z miłością, z facetem? Żeby stracić faceta, musiałabyś najpierw go posiadać. Faktycznie, przyjęło się mówić: to jest mój facet, on jest moim chłopakiem. Cało problem dotyczy słowa MÓJ. Tak naprawdę, to tylko przenośnia, by ułatwić sobie komunikację. W rzeczywistości nie możesz kogoś posiadać. Nie jesteś jego właścicielką, a on nie jest Twoją własnością. To samo dotyczy Ciebie. Nikt nie jest Twoim właścicielem. Nie jesteś niczyją własnością. Nawet gdy jakiś chłopak mówi: to jest moja dziewczyna, ona jest moją żoną, to moja narzeczona itd. To tylko metafora tego, że jesteście w związku, że się razem spotykacie, że jesteście razem. Do czego dążę? Do tego, że tak naprawdę nikogo nie straciłaś! Faktycznie, nie jesteście już parą, nie mieszkacie razem, nie jesteście już w związku. To nie oznacza, że kogokolwiek lub cokolwiek straciłaś. To tylko część jednego wielkiego ŻYCIA. Jedyne co się wydarzyło to to, że Wasze drogi się rozeszły. On poszedł w jedną stronę, a Ty w drugą. Nikt nikogo nie stracił. Nikt niczego nie stracił. Jedno się skończyło, drugie się zacznie. To co umiera, równocześnie rodzi się jako coś innego. Czy masz absolutną pewność, że już nigdy nie poznasz faceta, przy którym będziesz się czuła radosna i kochana? Nie wiesz tego. Nie możesz tego wiedzieć. Chyba, że wierzysz w te bzdury, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz. Nie ma żadnego ograniczenia, że na jedną osobę przypada tylko jeden idealny partner. Jeżeli ten związek się skończył, że ten chyba nim nie był. Nie myślałaś nad tym, prawda? Że gdyby to był ten jedyny, to Wasz związek dalej by trwał. A jednak się skończył. Czyli najwidoczniej nim nie był. Życie toczy się dalej. A może to, co się dzieje, to zaproszenie od życia, by zmienić perspektywę? Być może jest jeszcze coś o miłości lub związkach czego nie wiesz? Że patrzysz na nie z ograniczonego punktu widzenia? Gdyby tak nie było, to byś nie cierpiała. Czy jest coś, co motywuje nas bardziej niż cierpienie? Co teraz? Nic, życie toczy się dalej. Czas na nową historię, nową opowieść i nowy rozdział w życiu. Prawdopodobnie jeszcze teraz nie potrafisz sobie tego wyobrazić i nic dla Ciebie nie ma sensu. Nie widzisz żadnego celu, ani przyszłości przed sobą. Przyczyną tego stanu rzeczy nie jest fakt, że Twój związek się skończył. Przyczyna leży w niewłaściwym punkcie widzenia. W tym, że nie potrafisz pogodzić się z tym, co się stało. Oto lekcja, która na Ciebie. Odrób ją. Żyj dalej. Nie żałuj. Baw się. Poświęć czas na pasje. Zadbaj o siebie. To żaden koniec. To dopiero początek. Kamil Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-09-09 11:04:03 nebhetepre Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-09 Posty: 10 Temat: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłponad pół roku temu rzucił mnie chłopak, cały czas to przezywam i rozpaczam, nie potrafie o nim nie mysleć, kocham go, chcialabym go odzyskać i nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse, znalazł sobie inna dziewczynę zanim ze mna zerwał, czy powinnam do niego zadzwonić? co mam robic? 2 Odpowiedź przez Nelly X 2010-09-09 11:06:54 Nelly X Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-07 Posty: 81 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłHmm... Myślę, że na razie nie powinnaśnic nic robić. Skoro ma inną dziewczynę to wydaje mi się, że sprawa jest zamknięta... Przykro mi. 3 Odpowiedź przez heke 2010-09-09 11:14:31 heke Szamanka Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2009-12-24 Posty: 273 Wiek: 22 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wrócił Widocznie nie byłaś tą, której szukał. Wiem- to nie usprawiedliwia, ale miał się męczyć? Uważam, że nie powinnaś się teraz "wtrącać" do jego życia. Była dziewczyna mojego chłopaka też szukała kontaktu- sprawnie jej wytłumaczyłam, że jest ostatnią osobą, z którą mój chłopak chce mieć jakikolwiek kontakt i się przestała odzywać. "Kobieta nigdy nie wie, czego chce, ale nie spocznie, dopóki celu nie osiągnie." 4 Odpowiedź przez Kami90 2010-09-09 11:48:28 Kami90 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-13 Posty: 8,007 Wiek: 24,5 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wrócił Jestem w podobnej sytuacji z tym tylko że mnie facet rzucił 11 miesięcy temu ale nadal go kocham... naprawdę kocham, dlatego już nie walczę chodź i łza czasem niecałym miesiącu od rozstania miał inną, z początku walczyłam, jeszcze była szansa ale wyznaję zasadę jeśli jest dla mnie to wróci a jak nie to będę mu życzyć szczęścia skoro go żyć tym co jest tu i teraz i strać się nie rozpamiętywać, on pewnie juz nie jestem tym samym człowiekiem, a do starego nigdy nie da się idealnie silna, nie kontaktuj sie na z moim byłym uczymy się na jednym wydziale, więc czasem zagadamy czasem zadzwonimy z okazji urodzin, imienin, jak znajomi, ale nie szukam już niczego więcej bo to jest jeszcze bardziej bolesne, to jest jak napędzanie własnego bólu. "Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,choć różnimy się od siebiejak dwie krople czystej wody." W. Szymborska 5 Odpowiedź przez Okruszka 2010-09-09 13:12:50 Ostatnio edytowany przez Okruszka (2010-09-09 13:15:05) Okruszka Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-04 Posty: 242 Wiek: 25+ Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wrócił nebhetepre, a czy możesz spojrzeć na to z innej strony? Gdybyś napisała: rozstałam się, bo nie mieliśmy wyjścia, tęsknie, chcę do niego wrócić. To bym Cię wspierała na wszystkie powiedz: jesteś zdradzona i porzucona, odepchnięta praktycznie nogą. Rozumiem, że uczucie było silne. Ale czy nie masz za grosz szacunku do siebie? Do swojej duszy, do swojego ciała? Dlaczego chcesz kogoś kto je zbeszcześcił?Oczekujesz szacunku i miłości, ale sama się nie szanujesz. Jak chcesz aby chłopak szanował Ciebie, jeśli na jedno jego skinięcie jesteś gotowa wrócić? Za co chcesz aby Cię kochał? Czy w końcu myślisz, że będzie Cię dobrze traktował ktoś, kto Cię już raz zdradził i poniżył. Nawet gdybyście do siebie wrócili, to na dłuższą metę nie byłabyś szczęśliwa. Może to dobrze, że tak się stało...Wiem, co mówię. Sama zostałam porzucona. Ale nie tędy droga. Są inni wartościowsi ludzie na tym świecie. Zamiast zeskrobywać wciąż rany, zajmij się ich leczeniem, zajmij się sobą!!! Ból minie... 6 Odpowiedź przez nebhetepre 2010-09-09 18:30:55 nebhetepre Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-09 Posty: 10 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłdziękuje Wam, naprawde doceniam to, Wasze rady dały mi do myślenia, nie sadziłam, ze ktokolwiek odpisze, już wiem co robić, a raczej czego nie robić...;) DZIĘKUJĘ 7 Odpowiedź przez anonim 2010-09-09 19:04:52 anonim Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-09-07 Posty: 21 Wiek: 26 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłDokladnie. Ja pisze to jako facet. Odpusci sobie itak juz nic nie zmienisz. Ja teraz od nowa zaczolem byc z swoja byla z przed kilku lat. Tez mnie zostawila dla innego, wiem co przezywasz. Mowi sie, ze faceci tak tego nie odbieraja. Ja przezylem bardzo. Z kilka lat moze zrozumiec swoj blad. Ja tak mialem zrozumiala, ale teraz tez nie jest kolorowo. Tak wiec nawet jak by cos to sie zastanow. Ze mna chciala wtedy caly czas utrzmywac kontakt, bo bylem blisko zawsze pod reka. Ja wtedy powiedzialem, ze albo jestesmy razem, albo nas nie ma. Spotkalismy sie po 3 latach. Powodzenia i wytrwalosci, nie poddawaj sie bo to nie ma sensu. Pamietaj, zebys na jego oczach nie uronila nigdy wiecej zadnej lzy to wazne. Pozdrawiam 8 Odpowiedź przez Impuls85 2010-09-09 21:01:10 Impuls85 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zawód: .... Zarejestrowany: 2010-08-31 Posty: 81 Wiek: 31 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wrócił nebhetepre napisał/a:ponad pół roku temu rzucił mnie chłopak, cały czas to przezywam i rozpaczam, nie potrafie o nim nie mysleć, kocham go, chcialabym go odzyskać i nie wiem czy mam jakiekolwiek szanse, znalazł sobie inna dziewczynę zanim ze mna zerwał, czy powinnam do niego zadzwonić? co mam robic?na moje oko sama sobie odpowiedzialas, znalaz innai ma nowe zycie,Prawda boli i moze dlugo bolec.... szczerze Ci wspolczuje, z czasem zauwazysz w tym ze ten zwiazek byl chory bo On ma inne zycie , a ty wciaz ludzisz sie ze wrocicie bedzie lepiej ect. zanm to z autopsji, ale nawet jak wrocicie : 1. raz cie zostawil, zrobi to drugi raz...2. i 2 razy sie nie wchodzi do tej samej rzeki, bo nigdy nie jest tak samo!!!!!!!Boli ,ale z czasem bedzie tylko lepiej, ja nie mowie miesiac..... ja mowie nawet kilka lat, Ale zycie Toczy sie dalej, a Ty stanelas w przeszlosci i zyjesz wspomnieniami chwilami ktore byly... TAK ONE BYLY !!!Rozpaczasz....i ranisz sama siebie,, Kobieto czy naprawde warto???? Daj sobie czas i zacznij sobie powtarzac ze ,chyba lepiej teraz TAK SIE STALO niz za pare lat obudzic sie jako kobieta ZDRADZANA NOTORYCZNIE,bez szacunku do samej sie ogarnac i zaczac Cos robic z zyciem. Wiem ze latwo daje sie rady i trudniej je wprowadzic w zycie , ale jest to mozliwe .Mialam taki sam problem i walczylam o zwiazek teraz sie ciesze ze to skonczone, a w mojej glowie tylko zostaly te dobre wspomnienia i chiwile, razem przezyte, a przeplakane noce, i mordega byla tylko lekcja jaka daje zycie. Pozdrawiam Cie goraco ))) Nie jestes sama!!!!!!!!!!!! taka zwykła ....ja 9 Odpowiedź przez truskawkoweminiss 2010-12-16 21:44:29 truskawkoweminiss Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-16 Posty: 1 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wrócił U mnie jest całkiem inaczej i nie wiem co mam zrobić. Byłam z chłopakiem (Patryk) bylam szczesliwa ! zepsulam to bo zakolegowalam sie z moim bylym (daniel) byl moja pierwsza miloscia ! bylam juz z nim raz ! i teraz znow kolejny raz ona chcial byc zemna , zarwalam z patreykiem dla niego ! jestem teraz z tym danielem juz miesiac i 26 grudnai zbliza sie 2 miesiace , ale patryk ma inna dziewczyne moja byla przyajcioleke pokłocilam sie z nia ! ale nie o chlopaka , tylko o to ze mam glupi charaktek i kazdego krzywdze ! zgoze sie trochce z tym ! ale z Patryekim tez sie poklocilam przez jakis tydzien z nim nie pisalam ani nie gadam , i doszło do mnie ze cos do niego czuje a z Patryekim byłam prawie 3 miesiace 4 dni przed tzrema miesiacami zerwalismy ! jak widze sie z patrykiem przypomina mis ie jeden dzien jak dałam mu buzi , chcialm kilka razy zapomniec o tym dniu ale nie mogłam . A jeszzce na gg chciałam napsiac do patryka ze cos do niego czuje i ze niechce go stracic i naszej znajomości , ale nie wysłałam co mam zrobic ? Prosze ! 10 Odpowiedź przez karmellka 2010-12-17 19:42:29 karmellka Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-11-15 Posty: 81 Wiek: 25 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłZnalazł sobie inną dziewczynę zanim z Tobą zerwał. Jak dla mnie to raczej zakończony nie che wrócić do Ciebie, a jeśli jesteś cie sobie przeznaczeni to i tak mimo wszystko bedziecie razem. Moim zdaniem musisz czekać, zobaczyć co bedzie dalej, daj mu wolną ręke, może doceni to co stracił...?________________________________________________________"Jesli coś kochasz,póść to wolno,jeśli wróci do Ciebie jest Twoje,jeśli nie to znak, że nigdy nie było... " 11 Odpowiedź przez gabisiula 2010-12-17 19:52:52 gabisiula Netbabeczka Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2010-10-15 Posty: 429 Wiek: 22 Odp: rzucił mnie chłopak- chce żeby do mnie wróciłbardzo Ci współczuje, bo domyślam się że skoro ma inną dziewczynę to jeszcze bardziej to boli...ale moja rada jest taka. Nie pokazuj mu że cierpisz. Nie narzucaj się mu bo jego nowa dziewczyna będzie miała tylko wiele śmiechu z tego powodu, że jestes tak bardzo zdesperowana a on już Ciebie nie chce tylko ją. Postaraj się pokazac mu że potrafisz życ bez niego, że jesteś silna, niezależna! Widac że narazie przechodzisz fazę załamania i chcesz mu pokazac jak bardzo jesteś biedna bo wydaje ci się że on dzięki temu do ciebie wróci ale mylisz się moja droga. On przez to będzie cię miał jeszcze bardziej dosc. Jak teraz dasz sobie spokój to kiedy już ból minie to przynajmniej nie będziesz miała wyrzutów sumienia że się tak ośmieszałaś by odzyskac faceta który ciebie nie chce. Uwierz mi, ból minie, a ty będziesz się jeszcze uśmiechała. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-07-27 21:26:21 Ostatnio edytowany przez kingaa92 (2014-07-27 21:36:13) kingaa92 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 4 Temat: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"Witam. Byłam z moim chłopakiem 2 lata. Pod koniec czerwca zakończył nasz związek, powiedział, że zmarnuję sobie przy nim życie i powinnam poszukać kogoś dojrzalszego i bardziej odpowiedzialnego na partnera. Dlaczego? JA: w tym roku zdałam licencjat (analityka gospodarcza), pracuję (w sklepie spożywczym, nic związanego ze studiami niestety), oprócz tego udzielam korepetycji z matematyki i angielskiego, utrzymuję się sama (nie mogłam wytrzymać z apodyktycznymi rodzicami i wyprowadziłam się, wynajmuję pokój). ON: nie studiuje (ma tylko maturę), pracuje za 800 zł 6h dziennie pon-pt, brak mu wiary w siebie i ta sytuacja z pracą myślę, że jeszcze bardziej to pogłębia. Oprócz tego jest naprawdę inteligentnym człowiekiem, kilka razy mi pomógł, gdy miałam załamania nerwowe (jestem zbyt wrażliwa i za bardzo się przejmuję niepowodzeniami), on dał mi motywację do wyprowadzki z domu rodzinnego. Gdy musiałam podjąć jakieś trudne decyzje, po rozmowach z nim wybierałam dobre rozwiązania. Generalnie dużo mu zawdzięczam. Jednak jeśli chodzi o niego samego, trudno mu się "ogarnąć", wiele przeszedł w dzieciństwie, "pamiątką" po tym jest nerwica serca i brak wiary w powodzenie swoich działań, słomiany zapał, gdy nie widzi szybkich efektów traci motywację. On uważa, że powinnam poszukać sobie partnera starszego ode mnie z 5 lat (my jesteśmy równolatkami), z wykształceniem, pracą, samochodem, mieszkaniem, czyli tym wszystkim, czego nie ma on. Jednak ja go kocham i chcę walczyć o nas. Nie potrzebuję wsparcia materialnego, o to potrafię sama zadbać, potrzebuję wsparcia psychicznego, wysłuchania i przytulenia, gdy za bardzo przeżywam jakieś niepowodzenie. Poza tym widzę w nim potencjał, wiem, że ma szansę wiele osiągnąć gdy przestanie myśleć, że cokolwiek będzie próbował zrobić i tak mu się nie uda. Przykro mi patrzeć, jak się zadręcza. Jak Wy to oceniacie, mamy szansę stworzyć udany związek? Znacie kogoś, kto był jak mój chłopak i "ogarnął się", znalazł dobrą pracę, motywację do działań? Wiem, że dla nas jedyną przeszkodą jest jego psychika, brak wiary w siebie, niepoukładane życie. Staram się go wspierać najlepiej jak potrafię, ale z tego co widzę, każdy mój "krok do przodu", choć z jednej strony go cieszy to powoduje, że nie wierzy w siebie jeszcze bardziej bo czuje, jak powiększa się dystans między nami 2 Odpowiedź przez Skywalk 2014-07-27 21:49:39 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-27 21:50:40) Skywalk Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-20 Posty: 516 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"Często określenia typu : powinnaś znaleźć kogoś lepszego ,jesteś cudowna i zasługujesz na więcej to nic innego tylko ugrzeczniona forma myśli : nie mam już na to ochoty, nie kręcisz mnie i lepiej jak się rozejdziemy. Nie każdy potrafi powiedzieć tego wprost albo uważa że tak będzie grzeczniej, milej bo wielu osobom nie przejdzie przez usta określenie ; to koniec , rozejdzmy się . Obym się mylił 3 Odpowiedź przez kingaa92 2014-07-27 22:01:19 kingaa92 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 4 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" Skywalk napisał/a:Często określenia typu : powinnaś znaleźć kogoś lepszego ,jesteś cudowna i zasługujesz na więcej to nic innego tylko ugrzeczniona forma myśli : nie mam już na to ochoty, nie kręcisz mnie i lepiej jak się rozejdziemy. Nie każdy potrafi powiedzieć tego wprost albo uważa że tak będzie grzeczniej, milej bo wielu osobom nie przejdzie przez usta określenie ; to koniec , rozejdzmy się . Obym się myliłNie, to zupełnie nie o to chodzi, jestem tego pewna. On naprawdę myśli, że nie jest dla mnie wystarczająco dobry, nie daje mi oparcia (dla niego wsparcie jest tożsame z zabezpieczeniem finansowym). Bardzo mnie kocha, widzę to w jego czynach, gestach, widzę też jak cierpi nie mogąc dać mi tego, co chciałby. 4 Odpowiedź przez Skywalk 2014-07-27 22:04:42 Skywalk Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-20 Posty: 516 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"Aha w tym sensie, masz na myśli takie zachowanie typu poddanie się ,wycofanie podszyte podświadomym poczuciem niezasługiwania na Ciebie ? Jeśli tak to nic innego jak utwierdzać go w tym że jest ok, że jest wartościowy i każdy miewa dołki w życiu. Oczywiście o ile pasuje Ci rola życioweg motywatora dla niego ale to juz musisz sama sobie odpowiedzieć. 5 Odpowiedź przez MaciekM 2014-07-27 22:11:29 MaciekM Net-facet Nieaktywny Zawód: Prawnik Zarejestrowany: 2014-07-11 Posty: 667 Wiek: 25 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"Musicie oboje się wspierać. Polecam psychologa. Jeśli nie to TY się wypalisz w związku z nim jak moja Ex bo kobieta nie jest w stanie być oparciem dla faceta przez dłuższy czas. 6 Odpowiedź przez kingaa92 2014-07-27 22:11:55 kingaa92 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 4 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" Skywalk napisał/a:Aha w tym sensie, masz na myśli takie zachowanie typu poddanie się ,wycofanie podszyte podświadomym poczuciem niezasługiwania na Ciebie ? Jeśli tak to nic innego jak utwierdzać go w tym że jest ok, że jest wartościowy i każdy miewa dołki w życiu. Oczywiście o ile pasuje Ci rola życioweg motywatora dla niego ale to juz musisz sama sobie to mam na myśli. Bardzo chciałabym mu pomóc uwierzyć w siebie, on wiele razy mi pomógł, ale jakoś tego nie zauważa, jak już mówiłam dla niego o wartości mężczyzny świadczy wyłącznie to, ile zarabia, jak go pozbawić takiego dziwnego myślenia? 7 Odpowiedź przez MaciekM 2014-07-27 22:22:08 MaciekM Net-facet Nieaktywny Zawód: Prawnik Zarejestrowany: 2014-07-11 Posty: 667 Wiek: 25 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"on czuje się odpowiedzialny za Twoje zabezpieczenie materialne. To akurat dobra ma możliwości, żeby tą pracę zmienił na lepszą? Albo studia coś? 8 Odpowiedź przez blue83 2014-07-27 22:26:39 Ostatnio edytowany przez blue83 (2014-07-27 22:27:54) blue83 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-11-02 Posty: 146 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" kingaa92 napisał/a:Skywalk napisał/a:Aha w tym sensie, masz na myśli takie zachowanie typu poddanie się ,wycofanie podszyte podświadomym poczuciem niezasługiwania na Ciebie ? Jeśli tak to nic innego jak utwierdzać go w tym że jest ok, że jest wartościowy i każdy miewa dołki w życiu. Oczywiście o ile pasuje Ci rola życioweg motywatora dla niego ale to juz musisz sama sobie to mam na myśli. Bardzo chciałabym mu pomóc uwierzyć w siebie, on wiele razy mi pomógł, ale jakoś tego nie zauważa, jak już mówiłam dla niego o wartości mężczyzny świadczy wyłącznie to, ile zarabia, jak go pozbawić takiego dziwnego myślenia?Ja mam bardzo podobnie. Też mnie to zastanawia dlaczego tak czasem jest Tyle że to jest na razie związek na odległość (467 km pociągiem), nie widzieliśmy się jeszcze, dopiero pod koniec sierpnia mamy zaplanowane. Jesteśmy już ze sobą 4 miesiąc. Teraz ona jest w Holandii i pracuje na nasz wspólny dom. Ja na razie nie mogę bo jestem po wypadku i ledwo co chodzę o kulach Ona jest strasznie wybuchowa, potrafi z niczego zrobić awanturę. Ja jestem osobą spokojną, szukająca zawsze jakiegoś sensownego rozwiązania, ale ona się obraża jak do niej mówie i chce być przejdźmy do sedna sprawy. Dwa razy już mi powiedziała, "że zasługuję na ideał kobiety, a ona jest zwykła prostą dziewczyną" Nie wiem co ma wtedy na myśli, może akurat chce wsparcia, jakiś ciepłych słówek. Ale nie ma co tamto, strasznie mnie denerwuje i boli takie żeby była szczęśliwa i nie myślała o takich głupotach. Nie wiem co mam odpowiadać w takich momentach. Jedyne co to strasznie mi smutno Pozdrawiam,Piotr (blue83) 9 Odpowiedź przez kingaa92 2014-07-27 22:48:05 kingaa92 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-07-27 Posty: 4 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" MaciekM napisał/a:on czuje się odpowiedzialny za Twoje zabezpieczenie materialne. To akurat dobra ma możliwości, żeby tą pracę zmienił na lepszą? Albo studia coś?Moim zdaniem on myśli jakoś w ten sposób: "co z tego, że zrobię studia, zmienię pracę, skoro ona też w tym czasie zrobi kroki naprzód, obroni magisterkę, znajdzie dobrą pracę, po co ja jej jestem potrzebny? Nigdy jej nie przegonię, więc nie ma dla nas szansy, co ze mnie za partner jak moja kobieta jest silniejsza ode mnie? Jak mam jej pomagać, wspierać? Nie zasługuję na nią". Jednym słowem błędne koło... 10 Odpowiedź przez Skywalk 2014-07-27 23:13:24 Ostatnio edytowany przez Skywalk (2014-07-27 23:15:56) Skywalk Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-10-20 Posty: 516 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego"Wiesz ja w takich przypadkach żeby kogoś zmotywować stosuję tak zwaną pozytywną zjebkę. Jak ktoś mówi że czegoś nie może że nie potrafi to ja wyjeżdzam na niego z hasłami typu : "tak ? to bardzo ciekawe, to chyba już zapomniałeś jak świetnie udało ci się zrobić ...... "albo " to w takim razie kto za ciebie zrobił ..... aż Cię chwalili, chyba już nie pamiętasz że inni nie dali rady a ty sam to załatwiłeś" - i mówię to w formie wyrzutu prawie jak przy kłótni. Taka manipulacja ale użyta w dobrym celu. Wiele osób mi dziękowało za taką formę opier.... Takie potrzepanie często powoduje że osoba zaczyna w siebie wierzyć. Oczywiście w miejsca kropek drobne sukcesy , nawet typu naprawienie kontaktu. 11 Odpowiedź przez thepass 2014-07-27 23:15:54 thepass Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-21 Posty: 8,853 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" Jak dla mnie to sa 2 wyjscia, albo ma kompleksy bo czuje sie gorszy i nie uważa, byscie sie razem spełnili w tej relacji, albo jest niby miły, a oznacza to tylko zerwanie, bo nic nie czuje. 'She's the kind of girl you dream of'"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.|Tylko pod mailem| 12 Odpowiedź przez MaciekM 2014-07-27 23:25:26 MaciekM Net-facet Nieaktywny Zawód: Prawnik Zarejestrowany: 2014-07-11 Posty: 667 Wiek: 25 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" kingaa92 napisał/a:MaciekM napisał/a:on czuje się odpowiedzialny za Twoje zabezpieczenie materialne. To akurat dobra ma możliwości, żeby tą pracę zmienił na lepszą? Albo studia coś?Moim zdaniem on myśli jakoś w ten sposób: "co z tego, że zrobię studia, zmienię pracę, skoro ona też w tym czasie zrobi kroki naprzód, obroni magisterkę, znajdzie dobrą pracę, po co ja jej jestem potrzebny? Nigdy jej nie przegonię, więc nie ma dla nas szansy, co ze mnie za partner jak moja kobieta jest silniejsza ode mnie? Jak mam jej pomagać, wspierać? Nie zasługuję na nią". Jednym słowem błędne koło...przecież związek to nie wyścig tylko drużyna która gra do jednej bramki. 13 Odpowiedź przez solinka 2014-07-28 14:46:11 solinka Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-26 Posty: 303 Wiek: Cudowne 42 lata Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" Walcz, nie daj się mała. "Anioły, jak im się połamie skrzydła, to muszą na miotle latać" zawsze chętna do pogaduszek GG 5108299 14 Odpowiedź przez Saciu 2014-07-28 15:17:17 Saciu Net-Facet Nieaktywny Zawód: Student Zarejestrowany: 2012-03-16 Posty: 73 Wiek: 23 Odp: Rzucił mnie, bo "zasługuję na kogoś lepszego" Doskonale rozumiem tego kolesia, bo sam jestem raczej zdolny ale bardzo niezmotywowany, też mam tendencję do zniechęcania się. Albo tak jak mówią w wątku, chce ci w delikatny sposób po prostu powiedzieć, że ma dosć, albo serio ma tak niską samoocenę i uważa się za takie zero. A takie myślenie jest bardzo toksyczne i dużo psuje. Don't be a gentleman, be a man. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

chłopak mnie rzucił dla innej