syndrom głodu u kota

Syndrom urologiczny KOTÓW, czyli o tym do czego może doprowadzić stresujące życie! Dla zapracowanych właścicieli KOTÓW obowiązkowo! #PortalZdrowiaPsaIKota #kot #koty #chorykot #weterynarz Organizm psa w niewielkiej ilości syntetyzuje witaminę C. Obecna witamina C bierze czynny udział w krzepnięciu krwi, chroni przed rozwojem stanów zapalnych oraz to, co wydaje się być najważniejsze – jest przeciwutleniaczem. Stanowi ważny element walki z nowotworami i starzeniem się organizmu. Naturalnym źródłem witaminy C są Site De Rencontre Pour Senior En Suisse. Syndrom urologiczny kotów to schorzenie, które powstaje na skutek zatkania cewki moczowej kota, co w konsekwencji prowadzi do mocznicy. Przyczyną może być zakażenie bakteryjne dróg moczowych, zakażenia wirusowe, zmiana odczynu moczu na obojętny lub nawet zasadowy, niedobory witamin A i B6. Choroba samców Syndrom urologiczny dotyczy przeważnie samców (szczególnie kastratów). Wynika to w dużej mierze z wystąpienia zaburzeń hormonalnych powstałych po dokonaniu zabiegu kastracji. Na chorobę tę zapadają ponadto osobniki karmione suchą paszą i granulatami. W pierwszym stadium choroby kot często oddaje mocz. Następnie staje się niespokojny, nie może znaleźć sobie miejsca, a chcąc oddać mocz, często się napina. W moczu pojawia się krew. Silne parcie, towarzyszące zapaleniu pęcherza moczowego i cewki moczowej sprawia, że zwierzę popuszcza w różnych miejscach w domu, okolica jego krocza jest stale wilgotna, a w pobliżu kota wyczuwalna jest nieprzyjemna i ostra woń amoniaku. Jeśli cewka moczowa kota całkowicie się zablokuje, w szybkim czasie dochodzi do mocznicy. Zwierzę zaczyna coraz intensywniej wymiotować, jego skóra traci swoją elastyczność, a włos staje się brzydki i martwy. Udrożnienie cewki Zadaniem lekarza weterynarii jest udrożnienie cewki moczowej i usunięcie zalegającego moczu. Zwierzę po podaniu środków rozluźniających, znieczulających i uspokajających zostaje poddane masażowi, który ma na celu usunięcie zalegającego w układzie moczowym piasku, śluzu i złuszczających się nabłonków. Jeżeli zabieg ten nie przynosi spodziewanych efektów, możemy podjąć próbę „przepchania” cewki moczowej, wprowadzając strzykawką środek uspokajający. Jeśli i to nie pomoże, należy podjąć ryzyko cewnikowania lub nawet nakłucia pęcherza moczowego. W sytuacjach poważnych konieczna jest interwencja chirurgiczna i wyszycie cewki moczowej. Po dokonaniu zabiegu przychodzi pora na leczenie. Niestety, w przypadku syndromu urologicznego kotów mogą pojawić się nawroty. Konieczne badanie Aby zapobiec chorobie, właściciele powinni dbać o odpowiednią dietę swoich kotów, eliminując suchy pokarm i zapewniając zwierzęciu świeżą wodę, wzbogaconą o mikro i makroelementy. Okresowo podajemy witaminę C, aby zakwasić mocz. Wskazane jest częste wykonywanie badań moczu ogólnego (badanie nie jest kosztowne, ani też w żaden sposób inwazyjne). Zwracamy uwagę na kwasowość moczu, jego ciężar właściwy, obecność białka, krwinek czerwonych i białych, przejrzystość, barwę, osad, oraz na obecność i rodzaj kryształów. Syndrom urologiczny kotów – przykładowa dieta Rozdrobnione i sparzone mięso w ilości około 450 g, sparzona i rozdrobniona wątróbka około 110 g, gotowany ryż około 230 g, woda około 90 ml ,olej jadalny około 5 ml, węglan wapnia około 5 g. Tak przygotowaną dietę trzeba podzielić na dzienne porcje. Syndrom wymiotowania żółcią Wymiotowanie żółcią zdarza się u psów dość często i zazwyczaj jest spowodowane nadprodukcją żółci w systemie trawiennym. Występuje przeważnie rano, na czczo oraz wieczorem, najczęściej dopiero po upływie kilku godzin od zjedzenia ostatniego posiłku, kiedy żołądek jest już pusty. Ponieważ pies nie wygląda na chorego, zjawisko to przypisywane jest przejściowej niedyspozycji żołądkowej i niestety na ogół lekceważone. Jest to duży błąd, ponieważ gromadzenie się nadmiernej ilości żółci w przewodzie pokarmowym psa może w krótkim czasie doprowadzić do powstania wrzodów i chronicznego nieżytu żołądka. Pod wpływem zalegającej żółci zwiększa się poziom kwasów, wskutek czego pojawia się najpierw podrażnienie a potem zapalenie błony śluzowej żołądka. Podobnie jak w wielu innych przypadkach zwlekanie z wizytą u lekarza weterynarii prowadzi do rozprzestrzenienia się zmian chorobowych w całym przewodzie pokarmowym. Po osiągnięciu pewnego poziomu zaawansowania choroby, mamy do czynienia już nie z incydentalnym zdarzeniem, ale z przewlekłą chorobą, której zawsze towarzyszą następujące objawy: wymioty rano na czczo lub wieczorem, kilka godzin po zjedzeniu ostatniego posiłku, ponieważ nadmiar kwasów najbardziej daje się we znaki przy pustym żołądku, treść żołądkowa w kolorze żółtym niepokój lub ból poprzedzający wymioty brak apetytu utrata masy ciała. Żółć pełni bardzo ważne funkcje w trawieniu, jest tworzona w wątrobie i przechowywana w pęcherzyku żółciowym a następnie dostarczana do jelita cienkiego, gdzie jest niezbędna do trawienia znajdującego się w nim pokarmu. Jeśli następuje nieprawidłowe zarzucanie żółci z jelita cienkiego do żołądka, może to skutkować podrażnieniem jego błony śluzowej. Organizm psa usiłuje się jej pozbyć i dlatego znajdujemy ją w zwróconej przez niego treści żołądkowej. Jeśli nie dochodzi do wymiotów, żółć pozostaje w żołądku, drażni jego błonę śluzową i stwarza dogodne warunki do powstania wrzodów żołądka. Trudno w tym schorzeniu wskazać jakieś szczególne predyspozycje, syndrom wymiotowania żółcią występuje jednakowo często u psów jak i u suk, zarówno u osobników młodych jak i w starszym wieku, nie ma również ras, których przedstawiciele byliby na te chorobę bardziej podatni. Wymioty pojawiają się sporadycznie, ale w ciągu dłuższego czasu, zawsze przy pustym żołądku. Badania laboratoryjne krwi rzadko odbiegają od normy, natomiast badanie RTG lub USG pozwala ujawnić spowolnioną perystaltykę żołądka. Ponieważ główną przyczyną problemu jest refluks i zaleganie żółci w żołądku pies powinien otrzymać odpowiednie leki polepszające motorykę przewodu pokarmowego, które spowodują sprawniejsze jego działanie, a także preparaty antyhistaminowe, zmniejszające wydzielanie kwasów żołądkowych. Bardzo ważnym elementem terapii jest odpowiednia, lekkostrawna, uboga w tłuszcze dieta. Bardzo często osiąga się poprawę na skutek zmniejszenia przerw między posiłkami. Ponieważ wymioty pojawiają się przy pustym żołądku, najlepiej dzienną dawkę karmy podzielić na kilka mniejszych porcji, przy czym ostatni posiłek pies powinien dostać tuż przed snem. Psy najczęściej dobrze reagują na leczenie, choć niektóre na powrót do zdrowia mogą potrzebować trochę więcej czasu. Od czasu do czasu wśród moich pacjentów powtarza się ten sam schemat: kot odratowany z bardzo złych warunków, czasem młody a czasem dorosły, po zabraniu do domu i wyprowadzeniu na przysłowiową „prostą” nadal maniakalnie pożera i kradnie jedzenie. Dzieje się tak pomimo tego, że pożywienia ma pod dostatkiem i jest ono dobrej jakości. W takim przypadku najprawdopodobniej mamy do czynienia z czymś, co określam mianem „syndromu głodu”. Jest to rodzaj zaburzenia powstającego w kociej psychice, które zazwyczaj dotyka zwierząt doświadczających potwornego, przejmującego głodu. Tak ogromnego, że realnie zagrażał ich przetrwaniu. Nie ma znaczenia czy te doświadczenia dotyczyły kociaka czy też pojawiły się już w wieku dorosłym – związana z nimi konieczność walki o życie (dosłownie!) wywołuje niesamowicie silne ślady w kociej głowie, a reakcje z nimi związane nie podlegają racjonalnej ocenie. Kot cały czas zachowuje się dosłownie tak, jakby kolejnego posiłku miało nie być. A co gorsza – on w to głęboko wierzy… Oznaki syndromu głodu. Do najczęstszych oznak syndromu głodu można zaliczyć następujące kocie zachowania: łapczywe pożeranie zawartości miski „na raz”, bez umiejętności podzielenia nawet bardzo dużej porcji, wyjadanie jedzenia innym kotom jeśli te cokolwiek zostawią, jedzenie „na wyścigi” z innymi zwierzętami, a po skończeniu własnego posiłku próba przywłaszczenia sobie cudzej porcji, brak gryzienia kęsów na mniejsze kawałki – zamiast tego obserwujemy przełykanie dużych fragmentów jedzenia „byle szybciej”, obrona miski, a więc prezentowanie zachowań takich jak warczenie, prychanie, bicie łapami czy nawet próby kąsania gdy ktokolwiek (człowiek lub inne zwierzę) zbliża się do porcji jedzenia, kradnięcie i zjadanie ludzkiego pożywienia – zgodnie z zasadą „jeśli Ty to jesz, to znaczy, że jest jadalne”, wyjadanie odpadków z kosza na śmieci, zaburzenia pracy przewodu pokarmowego. Zagrożenia związane z syndromem głodu Wbrew pozorom jest ich wiele. Jednym z najistotniejszych jest to, że kot nie zwraca uwagi na to CO je, byle ZJEŚĆ. W swoich poszukiwaniach jedzenia często kieruje się węchem – z tego powodu może zjeść WSZYSTKO, co według niego ma zapachowy związek z pożywieniem: folię po wędlinach, reklamówkę w której było mięso, resztki z obiadu, dosłownie każdą rzecz, do której ma dostęp. To oczywiście może w prostej linii prowadzić do zatrucia pokarmowego, a także do dużo poważniejszych problemów takich jak np. wgłobienie jelita, które powstaje w wyniku przyklejenia się do ściany jelita np. kawałka folii – w takim przypadku działaniem z wyboru jest zazwyczaj operacja na jamie brzusznej w celu ratowania kociego życia. Drugim problemem jest zjadanie rzeczy trujących – takich, które my jemy a kot to obserwuje. Kłania się tu więc cała długa lista pokarmów trawionych przez ludzi, ale toksycznych dla kotów takich jak: winogrona, rodzynki, awokado, rośliny cebulowe, czekolada, ksylitol, orzechy i wiele wiele innych. Dla kota z syndromem głodu nie ma znaczenia, że coś dziwnie pachnie lub smakuje. On i tak to zje. Nie zważając na konsekwencje. Trzecia kwestia dotyczy samego sposobu i tempa jedzenia. Koty z syndromem głodu zazwyczaj nie gryzą – skupiają się jedynie na jak najszybszym przełykaniu pokarmu. A to z kolei może prowadzić do zaburzeń ze strony przewodu pokarmowego. Częstą przypadłością u takich zwierząt są wymioty, ponieważ żołądek nie radzi sobie z dużą ilością wtłoczonego na raz pokarmu i zwraca to, co kot zjadł (w wielu przypadkach to zwrócone pożywienie jest natychmiast zjadane ponownie, bo w mniemaniu kota z syndromem głodu nic nie może się zmarnować). Innym problemem są też biegunki lub rozwolnienia, gdyż duże kawałki karmy nie podlegają prawidłowemu trawieniu, przez co podrażniają jelita. Kolejnym problemem jest przejadanie się, które może w szybkim tempie doprowadzić do nadwagi i otyłości – jeśli kotu z syndromem głodu pozostawimy stały dostęp do jedzenia on nie będzie mieć umiaru, a to bardzo szybko odbije się na kondycji ogólnej organizmu. Jak pracować z syndromem głodu? Przede wszystkim trzeba skupić się na rutynizacji procesu karmienia. Co to oznacza? Dokładnie tyle, że kot musi jeść małe porcje, często, o stałych porach. Tak, wymaga to pewnej dodatkowej organizacji systemu wydawania posiłków, jednak na szczęście żyjemy w czasach, gdy producenci kocich gadżetów wyszli nam na przeciw. W pracy z kotem syndromowym doskonale sprawdzają się bowiem miski elektryczne, ustawiane na odpowiednią godzinę, o której kot otrzymuje swoją porcję jedzenia. Misek jest kilka rodzajów, w zależności od potrzeb (są takie na pojedynczą porcję i takie, w których zmieści się ich kilka). Warto więc przejrzeć pod tym kątem oferty sklepów internetowych, a z pewnością Opiekun znajdzie coś, co pasuje do jego potrzeb. Trzeba też pamiętać, że w naturze kot zjada małe ofiary w dużej ilości, a więc jego posiłki są niewielkie, ale za to częste (warunkuje to obecny w kocim organizmie mechanizm glukoneogenezy). Dlatego też w normalnych warunkach kot powinien jest minimum 3-4 posiłki dziennie, a kot z syndromem głodu nawet 6. Oczywiście najlepiej jest ustalić konkretną dawkę pokarmową z zoodietetykiem (taką, by spełniać realne dzienne zapotrzebowanie metaboliczne zwierzaka na energię). Jeśli jednak nie ma takiej możliwości dobrze jest przynajmniej trzymać się zaleceń ustalonych przez producenta karmy i kontrolować wagę kota oraz jego sylwetkę w oparciu o skalę BCS. Kolejna kwestia to uniemożliwienie kotu podjadania tego, co nie jest dla niego przeznaczone. Z tego powodu opiekun nie zostawia żadnego „ludzkiego” jedzenia na wierzchu, pilnuje, by kot nie buszował po kuchni i nie wyjadał półproduktów ani resztek, na szafkę z koszem na śmieci zakłada specjalną blokadę itd. Pilnowanie kota z syndromem głodu to w dużej mierze pilnowanie siebie. Jeśli nasz kot nie jest jedynakiem, tylko żyje w kociej grupie, bardzo ważne jest zapewnienie osobnego miejsca do spożywania posiłków. W końcu w naturze kot jest samotnym łowcą, który indywidualnie zdobywa i zjada swoją ofiarę. Karmienie wspólne, w jednym pomieszczeniu, w sąsiedztwie, lub co gorsza z jednej dużej miski, nasila zachowana rywalizacyjne, a więc podtrzymuje i utrwala potrzebę jedzenia „na wyścigi”. Taka sytuacja przy zwalczaniu syndromu głodu jest zdecydowanie niepożądana. Ważne jest też, aby wybierać karmy dobrej jakości: mokre, wysokomięsne, takie, którymi kot faktycznie się naje. Jeśli będziemy podawać zwierzakowi jedzenie, które będzie go tylko „zapychać”, ale nie da faktycznego poczucia sytości, walka z syndromem głodu będzie o wiele trudniejsza i dłuższa. Ostatnim elementem, z którego korzystam w pracy nad tym problemem, jest czas. Koty mocno pamiętają negatywne przeżycia, a głód jest jednym z tych doświadczeń, które zapadają w pamięci najsilniej. Dlatego zwalczanie syndromu głodu u kota potrafi zajmować miesiące, a a nawet lata żmudnej pracy (u mojego Stefana trwało to blisko 24 miesiące i w tym wyniku nie odstawał specjalnie od statystycznej średniej). Dlatego, jeśli Opiekun chce z tym problemem pracować, musi nastawić się na dłuższy okres walki i uzbroić w całkiem solidne pokłady cierpliwości. Czy gra jest warta świeczki? W moim odczuciu zdecydowanie tak. Wyprowadzenie kota z syndromu głodu, choć długotrwałe i trudne, niesamowicie ułatwia życie obu stronom: zwierzęciu i Opiekunowi. Dzięki temu można zarówno zostawić kota na cały dzień z większym zapasem jedzenia jeśli jest taka konieczność (np. z powodu nagłego wyjazdu), jak i nie martwić się konfliktem w kociej grupie, który może wybuchnąć wokół kociej miski jako newralgicznego zasobu. Ponadto koty, które wyszły z syndromu głodu, są spokojniejsze, a ich proces trawienny zachodzi w lepszych warunkach. Dlatego, w moim odczuciu, warto pracować z tym problemem. Zarówno dla dobra kota, jak i dla spokoju i komfortu Opiekuna. Stefan i jego drobiowa polędwiczka – jedzona na spokojnie 🙂 Tech. wet. Małgorzata Biegańska-Hendryk, pisząca ten tekst jako Opiekunka cierpiącego na syndrom głodu Stefana. Zwalczenie tego problemu trwało blisko 2 lata – widząc aktualne efekty nie żałuję ani jednego dnia, który poświęciłam na pracę nad tym zagadnieniem. 4 17 votes Article Rating Do niedawna kocie problemy ortopedyczne diagnozowano i leczono analogicznie jak psie. Okazało się jednak, że nie tylko objawy, ale i możliwości terapeutyczne u kotów różnią się od występujących u innych gatunków zwierząt. Które koty chorują U kotów objawy nie są zależne od płci, szczepień, stosowania zabezpieczeń przeciwpasożytniczych, swobody w zakresie wychodzenia z domu, a nawet, co ciekawe, od wagi zwierzęcia. Kocia otyłość bywa przyczyną kulawizny, bez typowych cech choroby zwyrodnieniowej. Zaobserwowano natomiast nasilanie zmian wraz z wiekiem - u kotów powyżej 12 roku życia szacuje się występowanie tej choroby nawet u 90 proc. zwierząt. Zauważono też większą częstotliwość zachorowań u niektórych ras, u kotów syjamskich, perskich, himalajskich oraz maine coon. Wnikliwie obserwacje Koty doskonale maskują ból. Dlatego warto przyglądać się zmianom w zachowaniu pupila. O bolesności stawów może świadczyć: zmniejszenie aktywności, niechęć do zabawy, unikanie skakania, wchodzenia po schodach, sztywność ruchów, coraz dłuższe drzemki, zmiana miejsca wypoczynku, ciągłe polegiwanie czy unikanie pieszczot, trudności z wejściem do kuwety, zaprzestanie wychodzenia na zewnątrz lub ograniczenie rewiru. Agresja lub wokalizacja przy dotykaniu kota, braniu go na ręce może także być efektem odczuwania bólu. Nasze spostrzeżenia musi potwierdzić lekarz weterynarii. Zrobi to na podstawie zdjęć rentgenowskich kończyn, które uwidocznią ewentualne zmiany sugerujące zapalenia stawów. Choroba najczęściej diagnozowana jest w stawach kręgosłupa na odcinku piersiowym oraz lędźwiowo-krzyżowym. Zmiany dotyczą jednak również stawów kończyn: biodrowych, kolanowych, skokowych, nadgarstkowych i łokciowych – często obustronnie. Skuteczne leczenie W celu ograniczenia bólu i stanu zapalnego weterynarz przepisze leki przeciwzapalne i przeciwbólowe - przeznaczone dla kotów. Koty są bardzo wrażliwe na leki przeciwbólowe stosowane u ludzi i nigdy nie należy im ich podawać, gdyż mogą powodować poważne zatrucia i uszkodzenia wątroby. Specjaliści wskazują ocenę aktywności kotów jako metodę pośrednią w ocenie bólu. Badania potwierdzają, że aktywność jest mniejsza u zwierząt chorych. Podanie leków przeciwbólowych przywraca tę aktywność do poziomu kotów zdrowych. Podczas i po terapii farmaceutykami stosuje się także chondroprotetyki - dostępne w postaci smacznego i łatwego do podawania żelu. Sprzyjają one regeneracji chrząstek stawowych, wspomagają ich odbudowę i funkcjonowanie, zapobiegają mikrouszkodzeniom, hamują postęp zmian zwyrodnieniowych. Zdolność do regeneracji to jedna z najważniejszych cech chrząstek stawowych, pod warunkiem, że dostarczymy organizmowi właściwych substratów koniecznych do odbudowy macierzy chrząstki i mazi stawowej oraz chroniących przed czynnikami degeneracyjnymi. Przywrócą one naturalne właściwości chrząstek: elastyczność, wytrzymałość na rozciąganie i nacisk oraz amortyzację wstrząsów. Jak jeszcze można pomóc kotu Lekarz weterynarii może zalecić dodatkowe formy terapii: masaże, leczenie laserowe, fizjoterapię. A my w domu zadbajmy o ułatwienie kotu funkcjonowania: pokarm i wodę postawmy w łatwo dostępnym miejscu, legowisko niech będzie odpowiednio miękkie. Kuweta powinna mieć niskie ścianki, aby kot bez trudu mógł do niej wchodzić i wychodzić. Te pozornie niewielkie ułatwienia sprawią, że kot poczuje się w swoim otoczeniu bezpiecznie i komfortowo. Więcej informacji na: Twój kot warczy w trakcie jedzenia? Rzuca się na miskę i lepiej nie podchodzić do niego, gdy je? Odgania i atakuje inne koty? A może połyka w całości wszystko, co uważa za zjadliwe, ucieka ze zdobyczą i wyrywa jedzenie ludziom? Agresja pokarmowa u kota to zjawisko, które nie bierze się znikąd. Nie można go bagatelizować, ale również nie należy obwiniać za nie mruczka. Zachowania agresywne u kotów W naturalnym środowisku koty, mimo iż są drapieżnikami, wykazują agresję głównie w przypadku wyraźnej potrzeby, a więc na przykład w trakcie polowania bądź w razie konieczności obrony. Jednak zwierzęta te, choć wyglądają na nieustraszone i odważne, są niezwykle lękliwe i bardzo łatwo wywołać u nich strach i stres. A jednym z najczęstszych objawów zarówno strachu, jak i stresu u kota jest agresja. Agresja u kota dzieli się na naprawdę wiele rodzajów. Wyróżniamy między innymi: agresję lękową, terytorialną, łowiecką, seksualną, a także matczyną. Każda z nich ma swoje głębokie uzasadnienie i nie pojawia się bez ważnej przyczyny. Agresja pokarmowa u kota jest natomiast konsekwencją pewnych zaburzeń. Podobnie jest w przypadku agresji wywołanej chorobą czy bólem. Agresja pokarmowa u kota – objawy Ze zjawiskiem agresji pokarmowej zdecydowanie częściej można spotkać się u psów. Występuje jednak również u kotów. W jaki sposób się przejawia? Kot natarczywie skupia się na zdobywaniu pożywienia i na samym jedzeniu. Wyrywa oraz kradnie wszystko, co nadaje się do połknięcia, zarówno ludzkim, jak i zwierzęcym towarzyszom. Kot warczy i syczy na każdego, kto zbliża się do misek, a także w trakcie samego jedzenia. Je szybko, połyka duże kawałki, nawet gdy teoretycznie nie powinien być głodny. Chowa jedzenie w swoich skrytkach. Agresja pokarmowa u kota – przyczyny Stres i lęk Przyczyną agresji pokarmowej u kotów jest zazwyczaj stres i lęk. Nie tylko związany z człowiekiem, ale również z innymi zwierzętami. Gdy kot nie lubi swoich ludzkich bądź zwierzęcych współlokatorów, nie podoba mu się otoczenie, nie są spełniane jego inne potrzeby – może przejawiać zachowania lękowe spowodowane stresem. Jednym z nich może być agresja związana z jedzeniem. Kluczem do wyeliminowania niepokoju jest zapewnienie kotu bezpieczeństwa w dostępie do jedzenia, a także innych zasobów. Szczególnie wtedy, gdy do domu wkracza kolejny osobnik. Głód Inną przyczyną może być po prostu głód. Głodny kot to nieszczęśliwy kot. Głód powoduje stres, a w wyniku połączenia głodu i stresu prawie zawsze otrzymamy agresję. Choć karmisz swojego mruczka, to być może robisz to zbyt rzadko? Koty mają małe żołądki i powinny zjadać wiele małych porcji w ciągu dnia zamiast jednej czy dwóch dużych. Nieodpowiednio karmiony mruczek może być podenerwowany, miauczeć, wciąż zaglądać do szafek, szuflad, czy naszych talerzy w poszukiwaniu czegoś nadającego się do spożycia. Może także w ekspresowym tempie połykać wyczekaną porcję, co w negatywny sposób wpływa na jego trawienie. Zbyt mała ilość zasobów Zjawisko agresji pokarmowej w przypadku zwyczajnego głodu potęgować będzie obecność innego zwierzaka w domu. Agresja pokarmowa u kotów zdarza się bowiem częściej, gdy mamy do czynienia z większą liczbą zwierząt na danym terenie. Kot wie, że ilość zasobów jest niewystarczająca na dwa bądź więcej żołądków i będzie o jedzenie najzwyczajniej w świecie walczył i konkurował. Ataki, wyrywanie sobie porcji, permanentna złość i stres spowodowana postrzeganiem towarzysza jako zagrożenia – to wszystko może mieć miejsce w przypadku ograniczonych zasobów. Nieprawidłowe ustawienie misek Gdy masz więcej niż jednego kota, karm zwierzaki osobno. To bardzo ważne! Nawet gdy twoje mruczki się lubią to w trakcie posiłku powinna dzielić je pewna odległość. Oczywiście są koty, które z powodzeniem jedzą z jednej miski i nic złego się przy tym nie dzieje. Z pewnością jednak byłyby bardziej szczęśliwe, gdyby miały osobne talerzyki. A jeśli akurat masz kota, którego dotyczy problem lęku i agresji, to może dojść do nieprzyjemnego zajścia. Nie ma potrzeby, aby dodatkowo stresować koty. Niech nie konkurują ze sobą o jedzenie i nie muszą się martwić, że jeśli będą jadły zbyt wolno, to ktoś podkradnie im zawartość miseczki. Zarządzanie przestrzenią eliminuje konkurencję, dzięki czemu koty nie muszą kłócić się o zasoby. Brak socjalizacji Kocięta, które zostały porzucone lub zbyt szybko odseparowane od matek i rodzeństwa, bardzo często wykazują objawy agresji pokarmowej. Niewłaściwe i zbyt wczesne odstawienie od mleka może powodować na późniejszym etapie życia permanentny strach przed odebraniem pożywienia. Maluchy, które nie mają okazji wychowywać się w pełnym stadzie, wraz z matką i rodzeństwem, nie uczą się także granic dla swoich zachowań agresywnych. Nie zdają sobie sprawy, że to, co robią (drapią, gryzą, atakują, uciekają) jest złe, bądź niepotrzebne. Nikt bowiem z jego kociej rodziny nie zdążył mu tego przekazać. W związku z tym nie należy odbierać kociąt matce przed 8-9. miesiącem życia. Najlepiej jednak pozwolić mu zostać w gnieździe do 12. tygodnia. Trudna przeszłość Gdy nasz kot ma za sobą niezbyt ciekawą przeszłość: był bezdomny, pochodzi z domu, w którym się o niego nie dbało, bądź ze schroniska czy hodowli, w których opieka nad kotami nie była na najwyższym poziomie, może wystąpić u niego trauma i związany z nią syndrom agresji pokarmowej. Przyczyny są oczywiste. Ponieważ kiedyś brakowało mu pożywienia, musiał o nie walczyć, teraz również towarzyszy mu obawa przed głodem oraz przed tym, że zbliżający się posiłek może być jego ostatnim. Ból i choroby Wiemy już, że ból może być przyczyną agresji u kotów. Jednym z najtrudniejszych do zniesienia jest ból zębów. Nasila się on oczywiście w trakcie spożywania posiłków. Dlatego kota, który zachowuje się nerwowo w trakcie jedzenia, warto przebadać stomatologicznie. Inną zdrowotną przyczyną agresji pokarmowej może być nadczynność tarczycy (powszechna u starzejących się kotów). Dlaczego? Ponieważ powoduje jednocześnie zwiększenie łaknienia, ale także rozdrażnienie. Efekt agresji pokarmowej gwarantowany! Karmienie ludzkim jedzeniem Kot karmiony kąskami z ludzkiego stołu bardzo szybko uczy się, że gdy ty jesz, będzie jadł i on. Uzna, że to, co na ludzkim talerzu należy również do niego. Gdy nie dostanie tego, czego chce, zacznie to wymuszać. Na różne sposoby. Odmowie może zacząć towarzyszyć frustracja, a od tej niedaleko do agresji. Jak zmniejszyć agresję pokarmową u kotów? Każde dziwne oraz agresywne zachowanie u kotów powinniśmy zacząć diagnozować od wizyty u weterynarza. Problemy behawioralne bardzo często mają swoje źródła w złym samopoczuciu. Ich usunięcie likwiduje również kłopoty w zachowaniu. Jeśli choroba oraz ból zostaną wykluczone, przyjrzyjmy się sposobowi karmienia kota. W środowisku naturalnym kot zjada nawet kilkanaście małych posiłków w trakcie doby! Jak zatem ma zadowolić się jednym obiadem? I to do tego złej jakości? Jeśli posiłek mruczka jest mało pożywny, nawet duża porcja będzie niewystarczająca. Zwróć uwagę na jakość pożywienia, które serwujesz swojemu pupilowi. Być może trzeba będzie zwiększyć jego dawkę. Nie karm pupila jedzeniem ze swojego talerza. Po pierwsze, ludzkie jedzenie w większości nie jest odpowiednie dla małych tygrysków, a po drugie kot, który nauczył się, że pora twojego obiadu to także pora jego obiadu – będzie żebrał, wymuszał, a w ostateczności sam częstował się twoją porcją. Skoro pozwoliłeś mu na to raz, nie dziw się, że chce to powtórzyć po raz drugi. Obdaruj mruczki osobną i bezpieczną przestrzenią na jedzenie. Niech nie konkurują ze sobą o zawartość miski. Może to oznaczać karmienie nie tylko w oddzielnych miskach, ale także pokojach. Uwierz jednak, że warto. Poza tym jedz poza zasięgiem kociego wzroku i pielęgnuj rutynę w jego życiu. Postaraj się zatem karmić go regularnie, zawsze o tej samej porze. Złota zasada w szkoleniu (a raczej uczeniu) kota brzmi: ignoruj zachowania złe i niepożądane, nagradzaj za to dobre. Chwal kota, który zachowuje spokój przy misce. Nigdy natomiast nie ulegaj temu, który wymusza. Jeśli ulegniesz kotu, który miauczy, by dostać obiad – niech nie dziwi cię, że będzie powtarzał to w przyszłości. Jeśli dasz mu coś, gdy zachowuje się agresywnie – również utwierdzisz go w tym postępowaniu. Nigdy jednak nie obwiniaj mruczka za złe zachowania, a tym bardziej go nie karz! Szukaj przyczyn (najpierw zawsze w zdrowiu kota) i eliminuj je. Następnie chwal za dobre zachowania i nie zwracaj uwagi na złe – to jedyna słuszna droga w kształtowaniu kociego behawioru.

syndrom głodu u kota